Blog > Komentarze do wpisu
Jak przeżyć w horrorze? 7 porad.

SIEDEM RZECZY KTÓRYCH NAUCZYŁEM SIĘ Z HORRORÓW. CZĘŚĆ I.

Horrory są generalnie robione po to żeby straszyć, nie żeby uczyć. Jednak uważny obserwator potrafi dostrzec kilka reguł i schematów, które obowiązują w tego typu produkcjach. Gdy zdarzy ci się stanąć oko w oko z psychopatycznym mordercą, krwiożerczym potworem lub wygłodniałymi zombie, warto znać kilka podstawowych zasad które umożliwią ci przeżycie. Najlepiej uczyć się na cudzych błędach...

1. Uważać na słowa.

Bogata historia slasherów,  w których grupka ludzi w odludnym miejscu ma do czynienia z psychopatycznym mordercą, uczy żeby w pewnych sytuacjach wykreślić ze swojego słownika kilka zwrotów. Przede wszystkim oddalając się samotnie od reszty nigdy nie mów Zaraz wracam. Jest to gwarancja na to, że się już nie wrócisz (Krzyk, 1996) i zostaniesz później znaleziony przez resztę całkowicie wypatroszony (Halloween II, reż. Rob Zombie). Z kolei gdy zza okna lub z pobliskich krzaków dobiegają jakieś dziwne dźwięki, nie mów To tylko wiatr bo na pewno okaże się, że to było coś innego – na przykład zombie naziści (Dead Snow, 2009) . Daruj sobie sprawdzanie co to było, bo skończy się to dla ciebie bardzo źle (Krwawa Uczta, 2005). Gdy wydaje się, że zagrożenie minęło nie śpiesz się z mówieniem Już dobrze. Jesteśmy bezpieczni bo wtedy na sto procent  wyskoczy ci jeszcze zza pleców jakiś niedobitek (Wrong Turn, 2003).

 

2.  Zachować ostrożność na stacjach benzynowych.

Stacje benzynowe często są jedynym miejscem w okolicy czynnym dwadzieścia cztery godziny na dobę. Naturalne więc, że od czasu do czasu stają się miejscem nocnych pielgrzymek po alkohol lub fajki.  Horrory uczą nas jednak, że są to miejsca w których należy zachować szczególną ostrożność. Nie dajcie się zwieść uprzejmości pracowników, mogą być oni w zmowie z jakimś psychopatą (Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną - właścicielem stacji był brat Leatherface’a). Gdy podróżujesz i zgubisz drogę pod żadnym pozorem nie pytaj o nią na stacjach benzynowych gdyż możesz mieć pewność, że zostaniesz poprowadzony prosto w łapy jakiś ohydnych bestii (Wrong Turn, Wzgórza Mają Oczy, 2006), w obu powyższych przypadkach – mutantów i kanibali. Nie polecam również stołowania się we franczyźnianych knajpach przy stacjach benzynowych, gdyż często są one miejscem odwiedzin morderczych bestii (Krwawa Uczta) lub areną starć dobra ze złem (Legion, 2010). Kolejnym i być może najważniejszym powodem dla którego warto od stacji benzynowych trzymać się z daleka są ceny, które nawet największego twardziela mogą przyprawić o zawał serca. Tak więc podjechać, zatankować i jak najszybciej odjechać (nie zapominając sprawdzić tylnego siedzenia...).

 

3. Ostrożnie dobierać nocleg.

Jeżeli zdarzy się, że sytuacja zmusi cię do szukania noclegu w jakimś nieznanym miejscu to pamiętaj, że pukanie do przypadkowych drzwi to najgorsza możliwa opcja. Nigdy nie wiesz na kogo możesz trafić. Może to być na przykład szalony naukowiec szukający obiektów do swoich odrażających eksperymentów (Dr Heiter z Humen Centipede) albo psychopatyczna rodzinka kanibali (Dom 1000 Trupów). Jeżeli rzeczywiście nie ma innego innego wyjścia (budowa szałasu?) to posłuchaj rady polskiego reportera Jacka Hugo-Badera i pytaj o nocleg tylko tam gdzie w oknach stoją kwiaty. Zachowaj również ostrożność gdy zamierzasz zatrzymać się w jakimś tanim hoteliku, żeby przypadkiem nie trafić  na taki jak z filmu Eliego Rotha (Hostel, 2005), Antala Nimroda (Vacancy, 2007)) albo Matthew Leutwylera (Dead & Breakfast, 2004). Jeżeli planujesz podróż z wyprzedzeniem to lepiej wcześniej dokładnie sprawdź opinie na temat przyszłego miejsca noclegu. Gdyby Marion Crane, bohaterka filmu Psychoza (Alfreda Hitchcocka) miała dostęp do internetu i mogła sprawdzić opinie na hostelworld, pewnie nigdy nie trafiłaby do hoteliku Normana Batesa...

 

 

4. Najbezpieczniej mieszkać w bloku.

Pomijając kwestie praktyczności i komfortu, mieszkanie w bloku jest znacznie bezpieczniejsze niż w kamienicy czy domku. Weźmy na przykład atak żywych trupów. Jak zombie radzą sobie z domkiem jednorodzinnym widzieliśmy choćby w Nocy Żywych Trupów (1968, reż. George A. Romero). Zabicie okien deskami i przesunięcie szafy pod drzwi na długo nie zatrzymają wygłodniałych nieumarłych. Kamienica jest trochę lepszym rozwiązaniem. Zazwyczaj dostępu do środka bronią solidne drzwi lub brama. Jednak w momencie gdy zombiaki dostaną się do środka,staje się śmiertelną pułapką. Zobrazował nam to hiszpański reżyser Jaume Belaguero w filmie [REC] oraz Jim Micle w Mulberry Street.  Mieszkanie w bloku daje nam największe szanse przeżycia takiej sytuacji, czego przykładem może być Frank i jego córka Hannah, których spotyka bohater 28 dni później (2002, reż. Danny Boyle). Udało im się doskonale zabarykadować za prawie potrójną osłoną (drzwi do bloku, drzwi na piętrze, drzwi do mieszkania), wodę i pożywienie pozyskiwali z rozstawionych na dachu budynku wiader w które łapali deszczówkę i polowań na gołębie. Jeżeli atak zombie uważasz za mało prawdopodobny, to i tak pozostaje kilka elementów które czynią bloki bezpieczniejszymi niż domki i kamiennice. Jak pokazała seria Krzyków (reż. Wes Craven), impreza w domku jednorodzinnym to idealne miejsce na urządzenie krwawej rzeźni. Dodatkowo, prawie każdy posiada piwnicę w których lubią się lęgnąć różne paskudztwa (Cellar Dweller, 1988). Kamienice są z kolei często zamieszkiwane przez różnego rodzaju wariatów (Lokator, 1927) lub demony (Landlord, 2009). Bloki, nawet te najstarsze,  nie dorobiły się jeszcze nawet duchów (przynajmniej nie słyszałem), wobec tego jedynym realnym zagrożeniem mogą być zamieszkujący blokowiska dresiarze.

 

5. Omijać cyrki szerokim łukiem.

Wydawać by się mogło, że cyrk jest wesołym i przyjaznym miejscem rodzinnych wypraw. To tylko pozory. Tak naprawdę to bardzo niebezpieczne miejsce pełne najróżniejszych dziwaków: karłów, kobiet z brodami oraz wilołaków, które niestety lubią nocami opuszczać teren cyrkowego miasteczka. (Skowyt 6: Dziwolągi, 1991). Nie ciesz się więc gdy ta ferajna zajeżdża do twojego miasta... Nawet niepozorny dziadek hipnotyzer może okazać się niebezpiecznym wariatem wykorzystującym swojego somnambulika do morderstw (Gabinet Doktora Caligari, 1920). Najgorsze i najniebezpieczniejsze są jednak klauny. Jako psychopatyczni mordercy wielokrotnie pojawiali się już na ekranie. Zabijali w pojedynkę (100 Łez, 2007 lub To! na podstawie Stephena Kinga z 1990 roku), atakowali grupowo (Dom Klaunów, 1988) lub nawet przybywali z kosmosu żeby porywać ludzi do swojego cyrku (Killer Klowns From Outer Space, również 1988). Zamiast na bilet do cyrku, zdecydowanie lepiej wydać swoje pieniądze na bilet do kina (najlepiej na jakiś horror).

 

 

6. Wyrzucić z domu telewizor.

I to nie tylko ze względu na to, że oglądanie telewizjii to strata czasu i robienie sobie papki z mózgu. Posiadanie tego urządzenia może prowadzić do wielu nieprzyjemnych sytuacji. Mogą się w nim na przykład zalęgnąć duchy i próbować wessać kogoś do środka (Poltergeist, 1982). Może również okazać się swoistym portalem przez którą przechodzą chorobliwie blade japońskie dziewczynki (Ring II, 2005) lub chmary wygłodniałych zombie (Video Dead, 1987).  Jeżeli jednak zdecydujesz się na posiadanie tego urządzenia, zachowaj ostrożność przy wyborze dostawcy sygnału. Niektóre firmy mogą sprawić, że twoje życie zamieni się w horror...

 

7. Zawsze dobić wroga.

Ostatnia i być może najważniejsza kwestia.  Jeżeli zdarzy ci się już mierzyć z jakimś potworem rodem z filmów grozy i uda ci się go zranić/chwilowo unieszkodliwić to zamiast uciekać – dobij go! Psychopaci mają zaskakujące zdolności regeneracji. Chociażby taki Mike Myers z Halloween, który potrafił przeżyć kilka bezpośrednich trafień w korpus i zabija dalej w kolejnych częściach. Ile ludzkich żyć udałoby się uratować gdyby ktoś rozsądny po prostu uciął nieprzytomnemu Mike’owi łeb. Ot dla pewności. Podobny błąd popełnia bohaterka filmu Creep (2005), ścigana po opustoszałych tunelach metra przez żyjącego tam mutanta. W pewnym momencie udaje jej się nabić potworka na hak, ma go „na widelcu”. Jednak zamiast starannie go wypatroszyć i mieć spokój, ona ucieka dalej a jej oprawca wkrótce się wyswobadza i rusza w pogoń. Niedokładność to również główny grzech bohaterów filmów o żywych trupach. Ileż to razy uchodzący za zabitego zombiak gryzł nagle kogoś w jakąś kończynę, powodując tym samym zamianę w jednego z nich? (chociażby Ziemia Żywych Trupów, 2005). Tak więc zawsze pamiętaj o podwójnym dobiciu. To może uratować ci życie!

Jason

 

Wkrótce kolejna porcja porad.

MIŁOSZ WĘGLEWSKI

 

piątek, 15 kwietnia 2011, skulldisco

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: paszczur, *.dynamic.chello.pl
2011/09/04 15:18:37
bezcenne.