Blog > Komentarze do wpisu
czarne charaktery na przestrzeni wieków

Cztery dekady kina grozy. Pojedynek Szwarccharakterów.

Miłośnicy horrorów od dawna spierają się co do „złotej dekady” swojego ulubionego gatunku filmowego. Właściwie od samego początku kinematografii niektórzy twórcy próbowali straszyć widza. Już w latach dwudziestych powstały m.in Gabinet Doktora Calagiri  (1920) czy Nosferatu Wampir (1922) . Następnie powstawało wiele obrazów które śmiało można uznać za horrory, można wymienić choćby The Raven (1935) czy Creature From The Black Lagoon (1954). Lata sześćdziesiąte to już takie obrazy jak Psychoza (1960) Last Man On Earth (1964) czy Dziecko Rosemary naszego rodaka Romana Polańskiego. Jednak dopiero w latach siedemdziesiątych horror stał się pełnoprawnym gatunkiem filmowym. Wystarczy wspomnieć jak świat zareagował na wydaną jeszcze w latach sześćdziesiątych Noc Żywych Trupów George’a A. Romero żeby stwierdzić, że publiczność nie była jeszcze gotowa na uznanie horroru jako sztuki. Równocześnie wraz z Nocą żywych trupów nastąpił rozbrat między thrillerem a horrorem jako takim. Jako osobny gatunek filmowy został uznany dopiero po mającej miejsce w latach 70tych rewolucji kulturalnej. Wtedy to powstały takie nurty jak giallo, slasher czy gore. Od tego czasu powstały setki filmów dotykających coraz to innych ludzkich lęków, często subtelnie nawiązujących do aktualnej sytuacji geopolitycznej czy cywilizacyjnej. Wybranie „złotej dekady” jest zadaniem niezwykle trudnym, więc spróbuję usystematyzować wiedzę i przyznawać punkty w poszczególnych kategoriach. Na „pierwszy ogień” pójdą bohaterowie negatywni czyli mordercy, zombie i wampiry.

 

Psychopatyczni mordercy.

mordercy

Lata 70te uznaje się za początek slasherów. Pierwsze filmy tego nurtu przyniosły nam takie legendy jak Leatherface (Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną) oraz Mike Myers (Halloween). Obaj panowie całkiem niedawno doczekali się „zmartwychwstania” w remake’ach. Pan skórzanomordy powrócił za sprawą Marcusa Nispela w 2003 roku (słabo), a cztery lata później muzyk i reżyser Rob Zombie wskrzesił postać Myersa (świetny film). Obie te zamaskowane postacie na stałe wpisały na karty kina grozy. Prawdziwy boom na slashery nastąpił jednak dopiero w następnej dekadzie. Wtedy to na srebrnym ekranie pojawili się m.in. Frank Zito (Maniak) i legendarny Freddie Krueger (Koszmar z Ulicy Wiązów) uzbrojony w rękawicę najeżoną ostrzami. Największym crackiem jest jednak oczywiście Jason Voorhees w Piątku 13go. Pierwsza część powstała w 1980 roku, jednak mordercą nie był w tej części Jason (nie będę zdradzał kto, zapraszam do obejrzenia), pojawia się on dopiero w kolejnych częściach (1981, 1982, 1984, 1985, 1986...) lecz dokazuje w nich przykładnie siekając, rąbiąc i dusząc. Lata 90te to rozkwit tzw. teenage slasherów, jednak najsłynniejszy z nich – Krzyk nie posiadał jednego „etatowego” psychopaty (maskę Ghostface’a przywdziewało kilka osób). Był za to Koszmar Minionego Lata a w Benem Willisem – mordercą „rybakiem” z hakiem zamiast ręki. Film jest moim zdaniem bardzo słaby, ale zarobił 125 mln dolarów więc jest w jakiś sposób sztandarowy dla lat 90tych. Znacznie lepszym filmem był mroczny Candyman (nota bene posługiwał się hakiem) o mordercy z „miejskiej legendy”. Brakuje w tych latach jednak kogoś z charyzmą porównywalną choćby do wspomnianego Freddiego Kruegera czy Mike’a Myersa. Ostatnie dziesięciolecie to głównie era remake’ów (niektóre bardzo udane jak Halloween inne skandalicznie słabe jak remake Piątku 13go) , jednak podejmowano też próby wykreowania oryginalnego bohatera negatywnego. Jednym z bardziej udanych efektów tych wysiłków są  Smakosz z Jeepers Creepers oraz zdeformowany Victor Crowley z filmu Hatchet. Tego drugiego filmu powstała już nawet kontynuacja więc jest szansa na całkiem niezłą serię. Podsumowując, w kategorii psychopatycznych slasherowych morderców zwycięstwo oldschoolu ze wskazaniem na lata 80te. Miejsce trzecie zajmują filmy nakręcone w nowym millenium (kilka udanych remake’ów oraz próby stworzenia nowych szwarccharakterów). Poza podium w tej kategorii stają lata 90te za brak charyzmatycznych psycholi oraz całe serie obsianych serialowymi gwiazdkami teenage slasherów.

 

Zombie

zombie

Nakręcona w 1968 roku Noc Żywych Trupów stała się inspiracją dla wielu filmowców. Lata 70te to nieśmiałe próby poruszania się w tematyce zombie, wśród nich warto wyróżnić Zombi Lucio Fulciego oraz Włosko-Hiszpański Let Sleeping Corpses Lie. Dopiero w 1978 roku, równo 10 lat po pierwszej części, George Romero wypuszcza swój drugi film o zombie – Świt Żywych Trupów, który do dzisiaj jest jednym z najlepszych tematyce zjadaczy mózgów. Lata 80te to już takie klasyki jak: Evil Dead (reż. Sam Raimi), Dzień żywych trupów (reż. Romero), Re-Animator (reż. Stuart Gordon) czy Miasto Żywych Trupów (ponownie Fulci). Poza tym, w tym okresie powstały setki niskobudżetowych produkcji z przedrostkiem zombie w tytule (Zombie Brigade, Zombie Lake, Zombie Nightmare, Zombie Rampage) do czego znacznie przyczyniła się także wytwórnia Troma. Następne lata były dla miłośników żywych trupów kiepskim okresem, warto nadmienić, że w latach 90tych pan Romero, ojciec chrzestny zombie,  zrobił sobie przerwę od tematu nieumartych. W zasadzie jedynym dziełem wartym uwagi była Martwica Mózgu Petera Jacksona. Na szczęście w  nowym millenium temat powrócił ze zdwojoną siłą. Po 2000 roku powstało mnóstwo miodnych zombie-movies, więc wymienię tylko najciekawsze pozycje: 28 Dni Później (reż. Danny Boyle), Automaton Transfusion (reż. Steven C. Miller), Dawn of the Dead (reż. Zack Snyder), Land of the Dead i Diary of the Dead (oba filmy reż. George A. Romero), Dead Meat (reż. Conor McMahon), Dead Snow (reż. Tommy Wirkola), I’ll See You In My Dreams (reż Miguel Angel Vivas), La Horde (reż. Yannick Dahan & Benjamin Rocher), Pontypool (reż. Bruce McDonald), Planet Terror (reż. Robert Rodriguez), REC (reż. Jaume Balaguero) oraz pięć części serii Resident Evil. Jak widać w ostatnich latach żywe trupy mają się świetnie (w 2011 powstał nawet serial The Walking Dead, gdy piszę te słowa dopiero pierwszy sezon) więc to okresowi po 2000 roku przyznaję w tej kategorii palmę pierwszeństwa. Drugie miejsce dla lat 80tych za ponadczasowe perełki (Evil Dead) oraz „ożywienie” tematu ilością filmów o tej tematyce. Ostatnie miejsce na podium dla lat 70tych za wskazanie drogi i pierwsze filmy pana Romero. Poza podium ponownie lata 90te, mimo, że Martwica Mózgu jest świetna to nie wystarczy żeby zająć miejsce punktowane.

 

Wapiry

wampiry

Postać wampira, czy to hrabiego Draculi czy to pospolitego wąpierza wysysającego krew w zasikanych bramach, jest jednym z najstarszych straszydeł w dziejach kina. Przez dziesięciolecia powstały setki adaptacji i interpretacji, poczynając od wczesnego Nosferatu: Symfonii Grozy aż po całą serię z pod znaku „pelerynki i gumowego nietoperza” brytyjskiej wytwórni Hammer Films. Twórcy filmów w latach 70tych mieli więc już nie lada wyzwanie żeby stworzyć jakąś oryginalną historię z długimi kłami w tle, reżyserzy zaczęli więc eksperymentować. Efektem tego są takie filmy jak Vampyres (reż Jose Ramon Larraz) opowiadające o dwóch wampirzycach autostopowiczkach czy Miasteczko Salem(na podstawie Kinga) w którym całkowicie zerwano z romantyczną otoczką wampirów. Jednak lata 70te przede wszystkim Nosferatu Wampir Wernera Herzoga, niesamowicie mroczny i sugestywny. W następnej dekadzie nastały dla krwiopijców ciężkie czasy, z drapieżców stali się ofiarami. Lata 80te to narodziny m.in Vampire Hunter D oraz Lost Boys’ów bezlitośnie eliminujących krwiopijców. Z „poważniejszych” filmów z tego okresu warto zapoznać się z The Hunger w którym występują m.in Dawid Bowie i Catherine Deneuve. W latach dziewięćdziesiątych na krwiopijców również polowano (Blade Wieczny Łowca, John Carpenter’s: Vampires, Od Zmierzchu do Świtu) lecz powstały wtedy również dwa niesamowicie ważne filmy dla historii wampiryzmu (oba na podstawie książek). Pierwszym z nich jest słynny Wywiad z Wampirem(ma podstawie dzieła Anne Rice) który na całym świecie zarobił 223 miliony dolarów. Drugim niezmiernie ważnym filmem z lat 90tych jest Drakula w reżyserii Francisa Forda Coppoli – wierna adaptacja książki Brama Stockera z hollywoodzkim budżetem i w gwiazdorskiej obsadzie. Po roku 2000 postać wampira została niemiłosiernie wyeksploatowana  przez przepełnione efektami specjalnymi hollywoodzkie produkcje jak Queen of the Damned, Underworld (i jego kontynuacje), BloodRayne, 30 Days of Night (całkiem udany) czy Daybreakers. W tym wysypie filmów warto zwrócić uwagę na Let Me In opowiadający o przyjaźni małego chłopca i wampirzycy oraz Shadow of the Vampire opisujący perypetie kręcenia pierwszego Nosferatu: Symfonii Grozy. Na całkiem udane, w wampirzym kontekście, nowe millenium cieniem kładzie się infantylna seria Zmierzch, kierowana do najmłodszej i najmniej wymagającej publiczności. Podsumowując: Pierwsze miejsce na podium w tej kategorii zajmują lata 90te za znakomite filmowe adaptacje książek oraz kilka oryginalnych produkcji (Od Zmierzchu Do Świtu). Drugie miejsce dla lat 70tych za rewelacyjne, ponadczasowe dzieło Herzoga, trzecie dla współczesności (dużo filmów, wśród nich kilka naprawdę dobrych). Poza podium tym razem pozostają lata 80te. Kilka filmów o pogromcach krwiopijców niestety nie wystarczy żeby kogokolwiek zepchnąć z podium.

 

Poprzez ponad 40 lat istnienia horroru jako osobnego gatunku, przez srebrny ekran przewinęły się setki postaci których jednym zadaniem było zadawanie śmierci. W kategorii slasherów i psychopatycznych morderców zdecydowanie dominują lata 80te i 70te – wtedy to do życia powoływani byli najbardziej charyzmatyczni i najbardziej przerażający bohaterowie negatywni. Lata 90te były złotym okresem wampiryzmu, ówczesne filmy były najbardziej dopracowane i zapadające w pamięć. Z kolei zombie-movies swój złoty okres przeżywają obecnie (podobnie jak czołowy Polski zombie – Krzysztof Ibisz), co roku powstaje kilka wartych uwagi filmów o żywych trupach. Oby tak dalej!  Wkrótce pojedynek horrorów w innych kategoriach...

 

Miłosz Węglewski



wtorek, 17 maja 2011, skulldisco

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: kaasic, *.aster.pl
2011/05/17 22:30:03
ładnie ładnie, ale jak już wspominasz o serialach, to jak mogło zabraknąć wspominki o True Blood? :P
-
2011/05/17 23:05:38
No w sumie to tego True Blood jeszcze nie oglądałem :P Musisz pożyczyć, zobaczymy czy warty wspomnienia :)
-
Gość: kaasic, *.aster.pl
2011/05/20 17:43:38
ourajt :D